Wielokrotnie wspominaliśmy już o niekorzystnym wpływie stresu na płodność. Jest on także dość istotnym czynnikiem obniżającym szanse na skuteczne leczenie problemów z zajściem w ciążę.

Zapłodnienie pozaustrojowe jest uznawane za najskuteczniejszą metodę leczenia niepłodności. Mimo to szansa na zajście w ciążę utrzymuje się na poziomie nie wyższym niż 30 – 40%. Każdy sposób, aby zwiększyć możliwość powodzenia terapii jest więc istotny i warto go wziąć pod uwagę. W ostatnim czasie brytyjscy naukowcy z Uniwersytetu Nottingham opracowali metodę, która pozwala ocenić ryzyko obniżenia skuteczności zapłodnienia in vitro na skutek stresu.

Badanie opiera się na analizie poziomu kortyzolu (zwanego hormonem stresu) we włosach. Jest to pomiar dotyczący okresu od 3 do 6 miesięcy poprzedzających analizę, dzięki czemu pozwala na bardziej miarodajną ocenę funkcjonowania układu hormonalnego pacjentki, niż oznaczenie poziomu kortyzolu na przykład we krwi, ślinie czy w moczu.

Wyniki badania

Okazuje się, że podwyższony poziom kortyzolu we włosach w przypadku badanych pacjentek wiązał się z niemal trzykrotnie mniejszą szansą na zajście w ciążę w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego. Te wyniki pokazują, że długotrwałe podniesienie poziomu hormonu stresu w organizmie może odgrywać bardzo ważna rolę w skuteczności leczenia niepłodności.

Jeżeli wyniki opublikowane przez badaczy się potwierdzą, możliwe że test wprowadzi się do rutynowej diagnostyki wykonywanej przed przystąpieniem do leczenia, co może przyczynić się do poprawy skuteczności metody zapłodnienia in vitro, szczególnie w kwestii psychologicznego aspektu niepłodności.