Kiedy mężczyzna nie jest płodny. Sprawdź, co może być przyczyną

Tekst został opracowany przez dr n. med. Małgorzata Zięba.

Dziś zapraszamy do lektury artykułu autorstwa Krzysztofa Jurgi, który jakiś czas temu ukazał się w Gazecie Wyborczej. Dr n. med. Małgorzata Zięba radzi, na co należy zwracać uwagę w przypadku badania nasienia.

Samochodem, zegarkiem, a nawet zarobkami pochwalimy się bez zająknięcia. A kondycją plemników? W życiu! I to nie tylko dlatego, że się wstydzimy. My jej nawet nie znamy!

Kariera zawodowa, aktywne weekendowe wieczory w klubach, kiepskie odżywianie i uwarunkowania genetyczne to tylko nieliczne powody, przez które pary pragnące dziecka coraz częściej maja problem z zajściem w ciążę. Okazuje się, że w tym względzie potrafi zaszkodzić nawet z pozoru zdrowy tryb życia, m.in. częste wizyty w saunie lub jazda na rowerze.

Kobietom jakoś łatwiej przychodzi zmierzyć się z prawdą, gdy przyczyna leży po ich stronie. Z reguły szybciej decydują się na odpowiednie leczenie, aktywnie w nim uczestniczą, a przed wizytą u specjalisty potrafią z innymi pacjentkami dyskutować o ilości pęcherzyków i wymieniać się spostrzeżeniami.

Inaczej jest, jeśli okazuje się, że z kobietą wszystko w porządku, a problem leży po męskiej stronie. My tak chętnie nie badamy nasienia. Przecież nie musimy. A już na pewno nie będziemy o tym z nikim rozmawiać. Jesteśmy pełni wigoru i płodni. Tylko kiedy przychodzi to potwierdzić, nie bardzo wiemy, jak to zrobić.

Z probówką nie trzeba paradować

– Panowie dość intensywnie przeżywają konieczność badania nasienia. Zwłaszcza w wyjątkowo licznej grupie mężczyzn przekonanych o swoim zdrowiu i potencjale rozrodczym. Słyszymy wtedy, że po co mają się badać, skoro ich dziadek i ojciec spłodzili gromadkę dzieci. Tym bardziej że przecież plemników są miliony i na pewno znajdzie się ten jeden – mówi dr Małgorzata Zięba, specjalista ginekolog, endokrynolog i położnik z Zięba Clinic w Katowicach.

Leczenie niepłodności musi być zsynchronizowane. Dlatego zarówno partnera, jak i partnerkę poddaje się badaniu w jednym czasie. Część lekarzy jednak ulega presji ze strony mężczyzny i dopiero, gdy nie stwierdzi przyczyny niepłodności po stronie kobiety, badaniu poddaje mężczyznę.

Wtedy czujemy się dość zagubieni, mimo że to nic strasznego. W większości laboratoriów lub klinik atmosfera wokół tego „wydarzenia” jest absolutnie neutralna. Są tu wyznaczone specjalne zamykane pomieszczenia, do których nie czeka się w kolejce, ale umawia na konkretną godzinę.

Do pomocy w pomieszczeniach do dyspozycji są pornograficzne filmy i gazety. Jeśli porno to żaden bodziec, zawsze może towarzyszyć nam partnerka. Co ważne, po wszystkim z gotową próbką nie trzeba nigdzie paradować. Wystarczy ja zostawić w tym samym pokoju.

Wstrzemięźliwość wymagana

Mała ilość ejakulatu, jaką zdecydowana liczba mężczyzn oddaje do badania, potwierdza, że to dla nich olbrzymi stres. Zdarza się, że oddanie nasienia w obcym miejscu jest dla nich na tyle krępujące, że zupełnie się blokują. Pozwalamy wtedy zebrać próbkę w domu, ale potem bezwzględnie trzeba ją do nas dostarczyć w czasie do 20 minut. No i należy pamiętać, że miarodajny wynik otrzymamy jedynie, jeśli przed badaniem zachowaliśmy co najmniej od dwóch do siedmiu dni absolutnej abstynencji seksualnej, włącznie z masturbacją – mówi dr Zięba.

Badanie nasienia nie jest refundowane, więc musimy za nie zapłacić. Dzięki temu jednak tylko od nas zależy, gdzie i w jakich warunkach zdecydujemy się je przeprowadzić. Różnica w cenie może dotyczyć nie tyle samego zaplecza – komfortu – ale także interpretacji wyniku – w laboratorium np. otrzymamy go bez komentarza, w klinice lekarz zazwyczaj zaprosi nas na konsultację.

– W badaniu nasienia jest kilka istotnych parametrów: objętość ejakulatu, liczebność plemników, ich ruchliwość, żywotność i morfologia, czyli budowa. Każdy z parametrów ocenia się w odniesieniu do odpowiednich norm, osobno ze względu na różne późniejsze sposoby leczenia – wyjaśnia dr Zięba.

Plemnikom szkodzą: alkohol, tytoń, testosteron…

Czynników wpływających na obniżenie płodności jest mnóstwo, a co gorsza – każdy z nas mógł mieć z nimi styczność. Np. na zmniejszoną objętość nasienia istotny wpływ maja nieodpowiednia dieta, papierosy i alkohol. Częsta przyczyną nieprawidłowego wyniku jest też obecność żylaków powrózka nasiennego.

– Żylaki powrózka to poszerzone naczynie żylne, w którym zalega większa ilość krwi, powodując podwyższenie temperatury w okolicy jąder. Dochodzi przez to do zmniejszenia ruchliwości plemników oraz ich żywotności. Mężczyzna do czasu badania najczęściej nawet nie zdaje sobie z tego sprawy – mówi dr Zięba. Testosteron – hormon sterydowy, niestety w nadmiarze upośledza czynność plemników lub całkowicie blokuje ich wytwarzanie. Pamiętać o tym powinni zwłaszcza młodzieńcy pracujący nad zwiększeniem masy mięśniowej, którzy podają sobie ogromne dawki tego hormonu. Uszkodzenia, jakie w ten sposób wywołają, mogą być nieodwracalne.

Na wyniki badania nasienia mogą mieć wpływ przebyte w ostatnich trzech miesiącach choroby lub zażywane leki. Dlatego badanie nasienia należy zawsze powtórzyć po co najmniej trzech tygodniach – mówi dr Zięba.

Ratunek w hormonach albo in vitro.

W zależności od rodzaju zaburzenia leczenie może opierać się na: wprowadzeniu odpowiedniej diety, suplementacji witaminami lub – w szczególnych przypadkach – leczeniu hormonalnym. Pod okiem lekarza przyjmowane są wówczas dwa hormony: testosteron i antyestrogen. Ale terapii nie można prowadzić dłużej niż przez trzy miesiące, żeby nie doprowadzić do zastąpienia w ten sposób funkcji jąder. Najtrudniej leczy się zmiany w budowie plemników, bo bardzo często są one wynikiem uwarunkowań genetycznych.

Zła wiadomość jest taka, że choć przyjmowanie witamin i hormonów nie brzmi skomplikowanie, to leczenie niepłodności mężczyzn jest niezwykle trudne! – Dlatego przyczyna po stronie mężczyzny to bardzo częste wskazanie do zabiegu in vitro. Ale trzeba tez pamiętać, że z grupy par niepłodnych aż połowa to niepłodności idiopatyczne. To znaczy, że zarówno partner, jak i partnerka są zdrowi, a mimo to nie mogą mieć dzieci – zaznacza dr Zięba.