Stwierdzenie, że regularne współżycie wiąże się z prawdopodobieństwem zajścia w ciążę raczej nie będzie dla nikogo odkrywcze. Ale czy wiedzieliście, że regularna aktywność seksualna (nie tylko w czasie płodnym cyklu miesiączkowego, ale również w jego pozostałych fazach), zwiększa szansę spłodzenia potomka? Dzieje się tak ze względu na zmiany zachodzące w układzie odpornościowym kobiety.

Zarówno plemniki, jak i zapłodnione jajeczko są narażone na ryzyko odrzucenia przez system immunologiczny kobiety, który traktuje je jako struktury obce dla organizmu.

Są dowody naukowe!

Dr Tierney Lorenz wraz ze współautorami z Uniwersytetu Indiana zbadali wybrane biomarkery u pań podzielonych na dwie grupy (kobiet aktywnych lub nieaktywnych seksualnie podczas niepłodnych faz cyklu miesiączkowego). Stwierdzili, że panie, które regularnie współżyją, mają „bardziej tolerancyjny” układ odpornościowy. W fazie lutealnej cyklu wykazano zmiany dotyczące limfocytów T, odpowiedzialnych za komórkową odpowiedź odpornościową. Polegały one na zwiększeniu liczby limfocytów TH2 oraz zmniejszeniu ilości komórek TH1. Podobnie, w ślinie pań bardziej aktywnych seksualnie było mniej przeciwciał klasy IgA, stanowiących pierwszą linię obrony organizmu przed obcymi komórkami. Zaobserwowano również wzrost liczby przeciwciał klasy IgG. Dr Lorenz podejrzewa, że może on odzwierciedlać spadek ilości komórek odpornościowych w drogach rodnych, który ma ułatwić przeżycie zapłodnionemu jajeczku.

Organizm kobiety musi radzić sobie z pewnym dylematem. Z jednej strony potrzebna jest obrona przed obcymi dla ustroju komórkami, z drugiej tolerancja dla niektórych „intruzów”, takich jak na przykład plemniki. W przeciwnym wypadku zajście w ciążę nie byłoby możliwe. Zmiany zachodzące w układzie odpornościowym pod wpływem regularnej aktywności seksualnej mogą ułatwiać reakcję układu immunologicznego umożliwiającą zapłodnienie i rozwój zarodka.