Poronienia nawracające to dwie lub więcej utraty ciąż, występujące w 4 – 6 tygodniu. Według Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Reprodukcyjnej, dotyczą 15 – 25% kobiet zachodzących w ciążę. Przyczyny obejmują szereg czynników, w tym czynniki genetyczne, zaburzenia hormonalne, wiek, styl życia i patologie dotyczące budowy i funkcjonowania macicy, przy czym aż w 50 % pozostają niewyjaśnione.

Naukowcy ze Szkoły Medycznej w Yale oraz Uniwersytetu Illinois postanowili przyjrzeć się dokładniej kwestii występowania poronień nawracających. Skupili się na markerze, określającym stan endometrium (błony śluzowej macicy) i jej zdolności do prawidłowej interakcji z zarodkiem, umożliwiających mu prawidłowe zagnieżdżenie i dalszy rozwój. Markerem tym jest nCyklinaE. Jeżeli jej poziom jest znacząco podwyższony, prawdopodobieństwo utraty ciąży jest zwiększone.

Jakie znaczenie ma progesteron?

Badacze postanowili określić, czy podawanie progesteronu paniom, u których stwierdzono podwyższony poziom nCyklinyE, pozwoli na zredukowanie ryzyka poronienia. Zalecili im przyjmowanie hormonu dopochwowo co 12 godzin, w dawce 100 – 200 miligramów. Grupę kontrolną stanowiły kobiety, u których marker miał prawidłowe wartości, i które nie przyjmowały progesteronu.

Wyniki okazały się bardzo obiecujące – stwierdzono znaczący spadek występowania poronień. Co więcej, było ich mniej niż w grupie kontrolnej. Autorzy badania podejrzewają, że progesteron spowodował stymulację komórek endometrium do wydzielania substancji niezbędnych dla zarodka. Błona śluzowa macicy odpowiada za dostarczanie związków potrzebnych zarodkowi do prawidłowego rozwoju przez pierwsze 8 – 9 tygodni ciąży. Dopiero później otrzymuje je z krwi matki, za pośrednictwem łożyska. Terapia progesteronem może okazać się więc skuteczna, ale też bezpieczna i mało kosztowna dla wielu kobiet, które miały problemy z donoszeniem ciąży.